Wiadomości
parafiamagdaleny.pl
Od początku tego pielgrzymowania wychodzą dzień wcześniej niż inni: z cieszyńskiego kościoła św. Jerzego. Pod przewodnictwem ks. prał. Stefana Sputka pokonują dodatkowych 40 kilometrów...


- To nasza tradycja: na wzór pielgrzymowania do św. Jakuba do Santiago de Compostela chcemy rozpocząć w miejscu, w którym żyjemy, więc idziemy już z Cieszyna - tłumaczy ks. prał. Sputek, przewodnik tego pierwszego etapu. - Nikt nie zważał na te opady deszczu. Idziemy, bo Miłosierdzie Boże wzywa. Ja chcę podziękować za wiele łask, które stały się moim udziałem w całym życiu, w którym dobiegam w tym roku siedemdziesiątki... Trzeba Opatrzności Bożej podziękować, że daje mi jeszcze zdrowie i kondycję, bym mógł wyruszać w tę drogę. Za to, że - jak mówi hasło tegorocznej pielgrzymki - też "wpadłem w oko Jezusowi Miłosiernemu" - mówi ks. prał. Sputek.
Pielgrzymi w 25-osobowej grupie wyruszyli po porannej Mszy św., sprawowanej w kościele św. Jerzego. Na drogę błogosławieństwa udzielił im ks.kan. Jacek Gracz, wicedziekan cieszyński, prosząc pielgrzymów o modlitwę w intencji cieszyńskich parafii i rodzin. - Bardzo was proszę, abyście nas też tam zabrali, a my każdego dnia będziemy się tym samym odwzajemniać, na każdej Mszy Świętej, żebyście w zdrowiu i bezpiecznie dotarli do celu pielgrzymki - mówił ks. kan. Gracz.
- Z tego pielgrzymowania bierze się w człowieku siła, żeby trwać nieustannie blisko Pana, żeby dawać świadectwo i mieć ufność, że Chrystus jest Panem mojego życia i Panem naszego czasu, a nawet tej dzisiejszej pogody. Kiedy wstawałam wcześnie rano, jeszcze padał deszcz, a teraz, kiedy wychodzimy z kościoła, już świeci słońce. Miłosierdzie Boże otwiera nam oczy, pozwala odczytywać znaki, które nam Bóg daje - mówiła Małgorzata Karolczuk z Dzięgielowa.
Już tradycyjnie z Cieszyna ze swoimi wierszami pielgrzymował Jerzy Żoch. - Przed rokiem miałem tomik "Miłość i Miłosierdzie", a tym razem udało się wydać tom wierszy "Miłość z Maryją przeżywana", w którym znalazło się więcej tekstów dedykowanych Matce Bożej - z związku ze zbliżającą się setną rocznicę objawień w Fatimie - tłumaczy autor.
- Idziemy już czwarty raz. Staramy się nie opuszczać tej pielgrzymki. To przede wszystkim duchowe wzmocnienie dla nas, a przy tym także modlitwa w intencjach, które niesiemy do Łagiewnik, bo przecież po to się idzie... Oprócz naszych własnych mamy sporo powierzonych nam przez różne grupy modlitewne, za pośrednictwem fejsbuka, przez członków wspólnoty "Zacheusz", a nawet kleryków z seminarium - mówią Wiesław Lachendro z synem Michałem, którzy pielgrzymują do Łagiewnik z Lesznej Górnej.